Wyniki wyszukiwania dla frazy: sądowych w postępowaniu wieczystoksięgowym

A tu się nie da? Sądu się specjalnie nie boję, ale mam przekonanie, że
telefon tu nic nie zmieni. Nikt nie ma patentu na nieomylność, nawet jeśli
siedzi na co dzień w sądzie.

Co do właściwości sądów, skoro dotychczas podniesone przez mnie argumenty
Cię nie przekonały, to mam jeszcze jeden:
USTAWA z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych. (Dz. U. z
dnia 12 września 2001 r.) w art. 12 mówi:

Sąd rejonowy dzieli się na wydziały:
 1) cywilny - do spraw z zakresu prawa cywilnego,
 2) karny - do spraw z zakresu prawa karnego, w tym do spraw o wykroczenia
rozpoznawanych w drugiej instancji,
 3) rodzinny i nieletnich (sąd rodzinny) - do spraw:
        a) z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego,
        b) dotyczących demoralizacji i czynów karalnych nieletnich,
        c) dotyczących leczenia osób uzależnionych od alkoholu oraz
            od środków odurzających i psychotropowych,
        d) należących do sądu opiekuńczego na podstawie odrębnych ustaw,
 4) pracy (sąd pracy) - do spraw z zakresu prawa pracy,
 5) ksiąg wieczystych - do prowadzenia ksiąg wieczystych oraz do innych
spraw cywilnych z zakresu postępowania wieczystoksięgowego.

Jak stąd wynika, rozpatrywanie roszczeń cywilnych nie pozostaje we
właściwości sądu rodzinnego, tylko cywilnego. Mam nadzieję, iż ten argument
Cię przekona.




| 2) idziesz do notariusz i składasz w formie aktu notarialnego
|    oświadczenie o odstąpieniu od umowy. (kwestia dogadania się)
| 3) występujesz do sadu o zobowiązanie nabywcy do złożenia oświadczenia
|    woli przenoszącego własność nieruchomości na ciebie. (hmmm :-) )
| 4) Z prawomocnym wyrokiem ( minimum trzy tygodnie od dnia wydania)
|    idziesz znowu do notariusza aby złożyć swoje oświadczenie
|    że własność nieruchomości przyjmujesz. (kwestia dogadania się)
| 5) Notariusz przesyła ten ostatni akt
|    z odpisem wyroku do sadu wieczystoksięgowego
|    (załóżmy że kilka dni)

1-2 miesiące


punkt 4 trwa minimum 2 tygodnie,

punkt 3
składasz pozew, sąd wydaje nakaz (X)
i przesyła go drugiej stronie (2 - 3 dni)
jeśli to w postępowaniu nakazowym druga strona ma dwa tygodnie
(sąd poczeka jeszcze ok. tygodnia, bo zarzuty
można wysłać pocztą w ostatnim dniu
(mamy już trzy tygodnie i dwa dni)

sądzisz, że dostaniesz wyrok sądu w miesiąc?
właściwie przy pewnej dozie szczęścia :-)

tak że wygląda to realnie :))


teoretycznie tak :-)

Pozdrowienia
Marcin


moge odpowiedziec tylko ustawa:

Art. 12. § 1. Sąd rejonowy dzieli się na wydziały:
1) cywilny - do spraw z zakresu prawa cywilnego,
2) karny - do spraw z zakresu prawa karnego, w tym do spraw o wykroczenia rozpoznawanych w drugiej instancji,
3) rodzinny i nieletnich (sąd rodzinny) - do spraw:
a) z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego,
b) dotyczących demoralizacji i czynów karalnych nieletnich,
c) dotyczących leczenia osób uzależnionych od alkoholu oraz od środków odurzających i psychotropowych,
d) należących do sądu opiekuńczego na podstawie odrębnych ustaw,
4) pracy (sąd pracy) - do spraw z zakresu prawa pracy,
5) ksiąg wieczystych - do prowadzenia ksiąg wieczystych oraz do innych spraw cywilnych z zakresu postępowania wieczystoksięgowego.
§ 2. W sądzie rejonowym mającym siedzibę w mieście będącym siedzibą sądu okręgowego, w którym jest utworzony wydział ubezpieczeń społecznych albo wydział pracy i ubezpieczeń społecznych, w miejsce wydziału, o którym mowa w § 1 pkt 4, tworzy się wydział pracy i ubezpieczeń społecznych do spraw z zakresu prawa pracy oraz do spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych, należących do właściwości sądów rejonowych w tym samym okręgu sądowym.

to wyjasnia fakt dlaczego w rejonowym w katowicach jest wydzial ktory moze orzekac w sprawach rent i emerytur. Ja bym jednak traktowal to jako wyjatek, a jako regule, ze sad okregowy jest wlasciwy do tego typu spraw.

coś mi się wydaje, że sąd w szamotułach trochę nadużywa swoich przywilejów-każąc nam, zwykłym, szarym obywatelom, czekać tak długo na wpis m.in.hipotek do ksiąg, już nie mówiąc o dodatkowych kosztach takich jak składka na ubezpieczenie kredytu, którą większość z nas musi ponieść przez takie wyczekiwanie. Niestety nie ma przepisu obligującego sąd do dokonania wpisu w określonym terminie: podaję fragment, który to reguluje:
"Wpis jest formą orzeczenia sądowego polegającego na ujawnieniu w księdze wieczystej powstania, przeniesienia, zmiany lub ustania prawa rzeczowego i wskazanych enumeratywnie praw osobistych i roszczeń, a także na usunięciu niezgodności ujawnionych w księdze wieczystej stanu prawnego z rzeczywistym stanem prawnym i na ostrzeżeniu o takiej niezgodności. Przepisy nie określają czasu trwania postępowania wieczystoksięgowego i terminu w jakim wniosek o dokonanie wpisu ma zostać rozpoznany. W sytuacjach przewlekłości postępowania sądowego jedyną formą nacisku jest możliwość wniesienia skargi na sędziego zajmującego się taką sprawą kierowaną do prezesa sądu. Jedyne terminy, które przewidują przepisy regulujące postępowanie wieczystoksięgowego odnoszą się do postępowania przynaglającego prowadzonego przez sąd z urzędu w sytuacji, gdy właściciel nie ujawnia swego prawa w księdze wieczystej."

pozostaje jedynie czekać....albo dzwonić codziennie, a nóż się zmobilizują...


Sprzedać może tylko właściciel lub współwłaściciele. Współłasność może być łączna lub ułamkowa. Toteż druga żona dziadka może sobie nakicać ze zgodą Twojego Taty czy bez ale raczej nie sprzedać. Ten domek powinien mieć księgę wieczystą. W pierwszej kolejności nalezałoby sprawdzić w wydziale wieczystoksięgowym Sądu Rejonowego w okręgu którego połoŻona jest nieruchomość, kto w księdze wpisany jest jako własciciel. Jak dziadek to kicha. żeby wpisać jego spadkobierców trzeba najpierw uzyskać od Sądu postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym dziadku, nastepnie zaś przeprowadzić postępowanie o dział spadku. Dział spadku można także zrobic u notariusza ale niezbędne jest prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku.

Pojawiła się niedawno plotka iż 30 XII 2009 to termin ostateczny (oczywiście jeśli nie będzie wcześniej nowelizacji) przekształceń, ale dla dokonania wpisu do księgi wieczystej wyodrębnionego lokalu, a nie złożenia wniosku.

W związku z tym - czy szanowni Forumowicze mogą mi podsunąć jakieś przepisy prawne, lub analizy wskazujące że jeżeli złożę wniosek o "przekształcenie za złotówkę" i następnie podpiszę akt notarialny wyodrębnienia 29 XII 2009 to sąd wieczystoksięgowy rozpatrując go np. 1 III 2010 czy nie będzie zmuszony go odrzucić gdyż podstawa prawna (ustawa o s.m.) wygasła 31 XII 2009?

Co w przypadku przewlekłych postępowań w sądzie wieczystoksięgowym?

marto,
rozumiem, ze może Ci być przykro, bo spodziwsz się jakiejś rewelacyjnej podpowiedzi, jak rozwiązać problem. Twoj problem przy wyjątkowym nasileniu złej woli ze strony spółdzielni i najpawdopodobniej dużej obojętności sąsiadów (solidaryzm spółdzielczy na papierze!) będziesz musiała rozwiązać raczej sama. Musisz po prostu wystąpić do sądu wieczystoksięgowego o sprostowanie wpisu i ewentualnie do sądu cywilnego o ustalenie, że twoje mieszkanie to tyle i tyle metrów. Nie wiem, czy dasz sobie radę sama, ale pomimo mego kiepskiego przekonania o prawnikach, powinnaś sobie takiego znaleźć do tej sprawy.
Więcej chyba nic tu nie można dodać skoro spółdzielnia a właściwie jakieś jej szczątki tak postępują. Jeszcze możesz probować oskarżyć administratorą o fałszowanie dokumentów i kilka innych przestępstw z kodeksu karnego!
Gdy dwie strony nie moga sie porozumiec, to ida do sądu! Nie będziesz stale prosić się o łaskę, skoro przez tyle lat to nic nie dało! Potulnych władza zawsze lekceważy. warto to wreszcie zrozumieć!

Szanowni Państwo!! Jestem wstrząśnięty. W sądzie wieczystoksięgowym odnalazłem bardzo niepokojące informacje. Otóż w dniu 30 stycznia 2008 sąd okręgowy w Warszawie dokonał zabezpieczenia roszczenia Waldemara Jacka Zaborowskiego i nakazał wpisanie w ksiedze wieczystej nr WA2M/00418395/9 ostrzeżenia o toczącym sie postępowaniu o ustalenie nieważności umowy na podstawie której spółdzielnia nabyła teren inwestycji. czy wiedzą Państwo coś na ten temat? Boję sie teraz co będzie z moim kredytem.
-Jerzy

1. Wypis z księgi wieczystej (sąd wieczystoksięgowy przy sądzie rejonowym)
2. Wniosek o stwierdzenie nabycia spadku przez spadkobierców (sąd rejonowy w okręgu w którego ostatnio mieszkał spadkodawca-postępowanie nieprocesowe)
3. Wniosek o dokonanie wpisu spadkobierców do księgi wieczystej na podstawie stwierdzenia nabycia spadku (sąd wieczystoksięgowy przy sądzie rejonowym)
4. Zbierz ich razem i pójdź do notariusza (jeżeli wszyscy są zgodni rozporządzają współwłasnością nieruchomości i nabędziesz od razu całość. Jeżeli nie są zgodni trzeba będzie nabywać nieruchomość w częściach)

Witam.
Czy spóldzielnia mieszkaniowa może żądać od członków spóldzielni w przypadku przekształcania (na podstawie ustawy z dnia 14 czerwca 2007r) własnościowego spóldzielczego prawa do lokalu w prawo odrębnej własności poniesienia innych opłat niż wymienione w tej ustawie. Spóldzielnia żąda opłacenia kosztów wynikających z wykonania inwentaryzacji lokalu mieszkalnego, kosztów wypisu z rejestru gruntów oraz kosztów poniesionych przez spółdzielnie przy wykupie gruntów.
Zgodnie z ustawą wydaje mi się iz spóldzielca powinien ponieśc jedynie koszty:
1) koszty należne do wpłaty na konto spółdzielni mieszkaniowej stanowiące finansowy warunek przystąpienia przez zarząd spółdzielni do aktu notarialnego, w którym spółdzielnia przenosi na członka spółdzielni swoje dotychczasowe prawo do tego lokalu mieszkalnego;
2) wynagrodzenie notariusza za ogół czynności dokonanych przy zawieraniu umowy przeniesienia własności;
3) koszty sądowe w postępowaniu wieczystoksięgowym.
Czy w którym s z tych punktów mieszćżą się wymienione przezemnie koszty i czy musze je ponieśc ?

Ja niestety mam informacje czysto teoretyczne. Wynikają z przytoczonego poniżej przepisu

Art. 171.ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych
1. Na pisemne żądanie członka lub osoby niebędącej członkiem spółdzielni, którym
przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, spółdzielnia mieszkaniowa
jest obowiązana zawrzeć umowę przeniesienia własności lokalu po dokonaniu:
1) spłaty przypadających na ten lokal części zobowiązań spółdzielni związanych
z budową, o których mowa w art. 173, w tym w szczególności odpowiedniej
części zadłużenia kredytowego spółdzielni wraz z odsetkami;
2) spłaty przypadającego na ten lokal uzupełnienia wkładu budowlanego z tytułu
modernizacji budynku, w rozumieniu art. 61 ust. 5;
3) spłaty przypadających na ten lokal zobowiązań spółdzielni z tytułu kredytów
i pożyczek zaciągniętych na sfinansowanie kosztów remontów nieruchomości,
w której znajduje się lokal;
4) spłaty zadłużenia z tytułu opłat, o których mowa w art. 4 ust. 1 i 11.

2. Wynagrodzenie notariusza za ogół czynności notarialnych dokonanych
przy zawieraniu umowy, o której mowa w ust. 1, oraz koszty sądowe w postępowaniu
wieczystoksięgowym obciążają osobę, na rzecz której spółdzielnia
dokonuje przeniesienia własności lokalu.>

Wynagrodzenie notariusza za ogół czynności notarialnych dokonanych
przy zawieraniu umowy, o której mowa w ust. 1, wynosi 1/3 minimalnego
wynagrodzenia za pracę, o którym mowa w ustawie z dnia 10 października
2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.>

Niestety z praktyki wiem niewiele. Ale może powyższe informacje pomogą.Powodzenia

Dzień dobry.

 Tym razem na prośbę przyjaciółki.

Małżeństwo mieszkające w mieszkaniu spółdzielczym, bez rozdzielności
majątkowej, od lat budujące dom jednorodzinny na 15 akrowym  kupionym


poletku.

chyba 15 arowym? W akrach mierzą amerykanie.

Obecnie dom w połowie wykończony, reszta w stanie surowym (wartośc około
100.000).
Powazny kryzys w małżeństwie, mąż zaczyna grozić, że weźmie pozyczkę pod
hipotekę owego domu w jakimś niewymagającym zgody współmażonka banku lub
innym
pozyczkodawcy.


Ciekawy jestem jaki to bank nie wymaga zgody współmałżonka przy udzielaniu
pożyczki zabezpieczonej hipoteką... Jeżeli dom stanowi współwłasność
małżonków (oboje wpisani są w księge wieczysta na prawach współnosci
ustawowej) żaden bank nie udzieli pozyczki bez zgody drugiego małżonka. A to
dlatego, że obciążenie hipoteką majątku współnego bez zgody drugiego
małzonka będzie z mocy prawa niewazne, sąd wieczystoksięgowy odmówi nawet
jej wpisania (a przynajmniej powinien, bo z tym jest róznie). Tak samo, gdy
zaciagnie pozyczkę u jakiegokolwiek innego pożyczkodawcy... no chyba, że
pozyczy do Ludzi Z Miasta...

Pozyskane w ten sposób pieniądze roztrwoni i zniknie z punktu

widzenia banku, nie spłacając hipoteki, w wyniku czego bank zapewnie
osiądzie
na poborach współmażonki i zajmie wspólną nieruchomość.


Nic nie zajmie, bo bez zgody drugiego małżonka umowa będzie nieważna.

Jak uniemozliwić furiatowi chcącemu zniszczyć zycie rodziny (kobieta i 2
dzieci)? Jak uniemożliwić mu wzięcie pozyczki pod zastaw hipoteczny bez
zgody
współmałzonka?


Po pierwsze sprawdzić, czy w księdze wieczystej stoi, ze budynek stanowi
własnośc małonków na prawach wspólnosci ustawowej. Jeżeli tak, to nie
przejmowac się, wsystko zapisać, zgromadzić świadków, będą jak znalazł
dowody na sprawę rozwodową....

Proszę o pomoc i sposoby postepowania.
Bedę niezmiernie wdzięczna.


Najlepiej wziąć sobie dobrego adwokata....


Na wpis do księgi wieczystej czeka się nawet rok
Gazeta Prawna | 15.07.2009 | 06:48



Kolejki w wydziałach ksiąg wieczystych nie maleją. - Mimo informatyzacji w dalszym ciągu rozpatrzenie wniosku o dokonanie wpisu do księgi wieczystej trwa wiele miesięcy, w niektórych wypadkach prawie rok - sygnalizuje Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich.

Sytuacja taka występuje nie tylko w dużych ośrodkach, ale także w małych miejscowościach, gdzie skala obrotu nieruchomościami, a co za tym idzie, zakres jego ewidencjonowania w księgach nie są znaczne.

Przewlekłość postępowania wieczystoksięgowego ogranicza pewność obrotu nieruchomościami i sprawia, że koszty kredytu hipotecznego są znacznie wyższe.
Zdaniem sędziów do opóźnień przyczynił się nie tylko wzmożony popyt na nieruchomości. Część winy ponosi także ustawodawca.
Do opóźnienia wpisów w księgach wieczystych przyczyniła się lawina wniosków w sprawie przekształcenia mieszkań spółdzielczych za tzw. złotówkę. Ustawodawca nie przewidział, że tysiące osób, które miały mieszkania spółdzielcze własnościowe, zechcą je wykupić i wpisać do księgi. Sądy nie były w stanie sobie z tym poradzić - odpiera zarzuty Waldemar Żurek, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie.

Paradoksalnie opóźnienia powoduje również informatyzacja. Wszystkie księgi w formie papierowej muszą przybrać postać elektroniczną. To także zajmuje czas - tłumaczą sędziowie.

Co mogłaby być rozwiązaniem problemu wpisów do ksiąg? Z czym łączy się przewlekłość postępowania wieczystoksięgowego? Na jakie straty może narażać opieszałość sądów wieczystoksięgowych? Jakie zagrożenia dla obrotu nieruchomościami stwarzają opóźnione wpisy do księgi wieczystej?

Katarzyna Wójcik-Adamska
Gazeta Prawna

JEDNYM SŁOWEM RATĘ KREDYTU OBNIŻĄ DOPIERO NAM ZAR ROK JAK BĘDZIE ZAŁOŻONA KSIĘGA WIECZYSTA Z PRAWOMOCNYM WPISEM. A OD MOMENTU ZAŁOŻENIA KSIĘGI I WPISANIA HIPOTEKI DO OTRZYMANIA ZAWIADOMIENIA Z SĄDU I UPRAWOMOCNIENIA SIĘ WPISU HIPOTEK MIJA ZAŚ KILKA MIESIĘCY. CZYLI WRZESIEŃ 2010
Gazeta Prawna w internecie http://www.gazetaprawna.pl
http://finanse.wp.pl/kat,69476,title,Na-wpis-do-ksiegi-wieczystej-czeka-sie-nawet-rok,wid,11315634,wiadomosc.html

Szanowni dyskutanci,
przy okazji Waszej dyskusji o zachowaniach notariuszy sporządzajacych akty notarialne, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na jeden z aspektów tej sprawy, o jakim chyba nikt nie pisze. Chodzi mi o zachowanie jednej ze stron podpisywanego aktu a dokładniej tej słabszej strony czyli nas, spółdzielców.
Bo piszemy wiele o niedopuszczalnych naszym zdaniem zapisach tych aktów i głuchocie notariuszy na nasze wnioski o ich usunięcie. Ale to pisanie ma miejsce jedynie na tym forum odwiedzanym przez bardzo wąskie grono osób zainteresowanych sprawami spółdzielczości. Bo nie wierzę, że odwiedzają je sami notariusze. I w takiej sytuacji możemy pisać sobie ile chcemy i raczej nic to nie zmieni.
Bo jedynym sposobem na to (choć sukcesu nie mogę gwarantowć) jest składanie skarg i wniosków o postępowanie dyscyplinarne przeciw notariuszom! Bo natariusz to nie tylko osoba, ktora poświadcza zawarcie przed nim umowy - notariusz jako osoba zaufania publicznego, prawnik, powinien sprawdzić, czy zawierana umowa jest zgodna z prawem! Jeśli tego nie czyni, to po prostu łamie prawo. A skutki takiego postępowania uderzą przede wszystkim w nas!
Teraz w Warszawie jest potężna afera związana ze sprzedażą gruntów, falszywymi wpisami do ksiąg wieczystych i aktami notarialnymi dlatego tylko, że kiedys notariusze beztrosko albo odpowiednio "przekonani" sporządzali akty notarialne zawierające jawną nieprawdą. Okazuje się teraz, że sąd wieczystoksięgowy zwala winę właśnie na notariuszy, w tym bardzo znanych na rynku warszawskim. Oczywiście, sądy też nie były bez winy! Jak to się zakończy, nie wiadomo. Ale największe problemy mają oczywiście osoby fizyczne, które zostały wręcz oszukane.
Piszę o tym dlatego, że trzeba się wreszcie zdobyć na uświadomienie szerokiemu gronu osób, co działo się i nadal dzieje w notariacie. Trzeba spowodowac, aby notariusze poczuli, że przed soba nie maja nieswiadomych obuwateli, ktorych mozna w nieskonczonośc oszukiwac i brać jeszcze za to pieniadze. Muszaoni wreszcie zrozumiec, że za nienalezyte wykonywanie obowiązkow jako osoba zaufania publicznego ponosi sie powazne konsekwencje.
Ale nie dojdzie do tego, jeśli będziemy o tym jedynie pisać na tym forum, bez bezkompromisowego podejścia do sprawy, bez wyraźnego wskazania na osoby opdpowiadające za dalsze stwarzanie bałaganu prawnego, bez sięgnięcia po skuteczne środki walki z osobami nie wykonującymi swoich ustawowych powinności.
W całej dyskusji na ten temat jeden chyba Auro napisał, że czasy, gdy notariusze właściwie sprawowali swoje funkcje, należą już do przeszłości.



- 7 mln ksiąg wieczystych w Polsce jest już dostępnych w formie cyfrowej. Chcemy, żeby były one dostępne przez internet - powiedział w czwartek wiceminister sprawiedliwości Igor Dzialuk.

"Pracujemy także nad rozwiązaniami, które umożliwią łatwiejsze korzystanie z tych zasobów" - powiedział Dzialuk podczas IV Kongresu Gospodarki Elektronicznej. Jak wyjaśnił, chodzi "dostęp do tych zasobów on-line", czyli przez internet.

"Chcemy także, żeby istniała możliwość wydruku księgi wieczystej, jako dokumentu prywatnego. (...) Poprzez umożliwienie jego weryfikacji on-line w każdym czasie dokument ten korzystałby z pewnego domniemania prawdziwości" - dodał.

Od 2003 r., zgodnie z obowiązującą od tego roku ustawą, w Polsce sukcesywnie prowadzona jest informatyzacja ksiąg wieczystych.

Księgi, prowadzone dotychczas w formie pisemnej, są informatyzowane w drodze tzw. migracji odbywającej się w specjalnie do tego celu powołanych ośrodkach migracyjnych. Operacja ta ma przeciwdziałać opóźnieniom w załatwianiu spraw w sądach wieczystoksięgowych.

Wiceminister powiedział też podczas Kongresu, że trwają prace nad tzw. elektronicznym postępowaniem upominawczym. "Projekt jest w końcowej fazie. (...) Powinien być wdrożony na początku przyszłego roku, czyli od 1 stycznia 2010 r." - zaznaczył Dzialuk.

Jak wyjaśnił, projekt zakłada, że pozew w postępowaniu upominawczym będzie mógł być składany w wersji elektronicznej - "ze wskazaniem dokumentów uzasadniających roszczenie - do jednego sadu elektronicznego w Polsce".

Pozwany ma być powiadamiany o złożeniu pozwu w formie elektronicznej i ma możliwość doręczenie odpowiednich dokumentów w formie elektronicznej lub też tradycyjnej. "Natomiast po stronie powoda (...)uznajemy to za domniemaną zgodę na prowadzenie dalszej korespondencji wyłącznie w drodze elektronicznej" - wyjaśnił wiceminister.

Zdaniem resortu sprawiedliwości, wejście w życie projektu zagwarantuje "istotne oszczędności budżetowe". Formularze elektroniczne mają ułatwić konstruowanie pism procesowych i wyeliminować niebezpieczeństwo zaistnienia braków formalnych takich pism.

W projekcie proponuje się też utworzenie "e-sądu" jako wydziału cywilnego sądu rejonowego, który rozpoznawać będzie sprawy tylko i wyłącznie w elektronicznym postępowaniu upominawczym, bez względu na wartość przedmiotu sporu.

Wiceminister sprawiedliwości Igor Dzialuk zajmuje się nadzorem nad działalnością informatyczną resortu.

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,3029749.html

polecam komentarze do artykułu:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=32432939

Może masowe zażalenia "ruszą sprawę" ?


A może wspólnie wystąpimy do sądu, albo go właśnie masowo zaatakujemy?
Komentarze mówią same za siebie (mój też tam jest) , jednak ostatnia wypowiedź "sądu" to dopiero majstersztyk:
W odpowiedzi na Państwa wypowiedzi i wątpliwości uprzejmie informujemy, że
średni czas wpisywania hipoteki we wrocławskim sądzie wieczystoksięgowym
rzeczywiście wynosi 1 miesiąc. Jest to jednak termin od złożenia prawidłowego
wniosku o wpis hipoteki i to pod warunkiem, że nie jest połączony z
koniecznością np. założenia księgi.
Mogą wystąpić przypadki, w których wpisywanie to będzie trwało dłużej.
Przede wszystkim pamiętać należy, że wnioski wpisywane są w kolejności wpływów.
Zatem jeżeli w odniesieniu do jednej nieruchomości złożono więcej niż jeden
wniosek to kolejne będą rozpatrywane po załatwieniu poprzednich.
Z kolei wydłużenie rozpatrywania pojedynczego wniosku może wynikać z kilku
przyczyn: zdarza się na przykład, że sąd musi wezwać wnioskodawcę o
uzupełnienie braków formalnych, takim brakiem formalnym jest np. niezłożenie
wniosku na odpowiednim formularzu. Wydłużają też postępowanie wnioski o
zwolnienie od opłaty, a także zażalenia na postanowienia sądu ustalające
wysokość tej opłaty. Jeżeli księga wieczysta dla danej nieruchomości jest nadal
prowadzona w tradycyjnej formie papierowej to przed wpisem musi zostać najpierw
przemigrowana do systemu informatycznego.
Wreszcie samo złożenie wniosku o wpis połączone jest często z koniecznością
założenia księgi wieczystej dla danej nieruchomości, stąd zastrzeżenie, że
termin miesięczny odnosi się do wniosku o wpis hipoteki, który nie jest
połączony z jakimś innym wnioskiem.

Obecnie sprawy toczące się w Wydziale IV Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego dla
Wrocławia Krzyków dłużej niż rok to około 4,5% (cztery i pół procent)
wszystkich rozpoznawanych przez ten wydział. Liczba takich - długo
rozpatrywanych - spraw sukcesywnie spada. Natomiast w pozostałych sądach okręgu
wrocławskiego oczekiwanie na wpis hipoteki trwa zazwyczaj około tygodnia -
dwóch, a bardzo często zdarza się uzyskanie wpisu nawet tego samego dnia.
Informujemy, że oprócz wskazanych już wcześniej możliwości w przypadkach
nieuzasadnionego oczekiwania na wpis można również złożyć skargę do VI Wydziału
Wizytacyjnego Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Z poważaniem
Biuro Prasowe Sądu Okręgowego

Czy cystersi podebrali Krakowowi działki?

Magdalena Kursa 07-07-2006, ostatnia aktualizacja 07-07-2006 11:04

Kraków oddał siedem atrakcyjnych działek cystersom. - Komisja Majątkowa przy MSWiA zdecydowała o tym w trybie niejawnym. To sprzeczne z konstytucją! Na dodatek od tej decyzji nie możemy się odwołać - alarmował w czwartek prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.Na jednej z działek, u zbiegu ulic Kapelanka z Brożka, krakowscy kupcy chcieli wybudować centrum handlowe, na kupno innej miasto ogłosiło przetarg, a oferenci wpłacili już wadium. - Jeszcze inną zamierzaliśmy dać misjonarzom w ramach przygotowywanej ugody. Ale cystersi nam je podebrali - oskarża prezydent. W sumie chodzi o grunty o łącznej powierzchni ponad trzech hektarów i wartości 24 mln zł. Żaden z nich nie był w przeszłości własnością cystersów. O stracie tych działek miasto dowiedziało się z orzeczenia Komisji Majątkowej. Kto wskazywał działki? - Pełnomocnik cystersów - mówią krakowscy urzędnicy, którzy równocześnie zastanawiają się, skąd prawnicy opactwa mają informacje o miejskich działkach. - Może od radnych, którzy przecież podejmują uchwały o sprzedaży gminnego mienia?Była ugoda, nie ma ugody Działki przeszły na własność opactwa na mocy ustawy z 1989 roku o stosunku państwa do Kościoła. Potraktowano je jako tzw. mienie zamienne. - Nikt nas nie pytał, czy na przykład nie wolelibyśmy płacić odszkodowania. Poza tym w 1994 roku miasto zawarło z cystersami ugodę zamykającą sprawę - mówi Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych.Dziesięć lat po tej ugodzie cystersi wystąpili jednak do komisji z ponownymi roszczeniami, wskazując, że w poprzednim dokumencie nie było sformułowania, iż ugoda wyczerpuje wszystkie roszczenia. Sprawa jest tym bardziej uciążliwa dla miasta, że Komisja Majątkowa jest organem jednoinstancyjnym - od jej orzeczeń nie można się odwołać.- To niewyobrażalne, by w państwie prawa stosować takie metody - oburza się Majchrowski. Komisja Majątkowa pisze jednak w uzasadnieniu swego orzeczeniu, że zawarcie ugody nie było możliwe, bo przedstawiciele prezydenta Krakowa nie chcieli "rozważyć propozycji ugodowych".Jak było naprawdę? Z dokumentów wynika, że Komisja Majątkowa wezwała miasto do zawarcia ugody i przekazanie cystersom wskazanych działek. Krakowski magistrat odpisał, że ma wątpliwości, bo ugodę z opactwem cystersów już raz zawarto, a poza tym działki te są przeznaczone na inne cele. - Komisja na to pismo nie odpowiedziała, tylko na niejawnym posiedzeniu zdecydowała o przekazaniu działek - żalą się urzędnicy.To nie koniec roszczeń Prezydent wezwał komisję, by uchyliła swą decyzję. Pisał też do ministra spraw wewnętrznych Ludwika Dorna. Na żadne z tych pism odpowiedzi nie otrzymał. - Wobec tego jutro wniosę skargę do sądu administracyjnego, a jeśli i to nic nie da, to do Trybunału Konstytucyjnego. Zwróciłem się też do sądu wieczystoksięgowego o zawieszenie postępowania w sprawie wpisu do księgi wieczystej - dodaje prezydent.To nie koniec kłopotów Krakowa. Cystersi oszacowali swoje obecne roszczenia na 90 mln zł. Zakładając, że na razie odebrano miastu działki o wartości 24 mln zł, Kraków może się spodziewać kolejnych decyzji.- Jutro możemy się dowiedzieć, ze Komisja Mienia pozbawiła nas kolejnych działek. Trudno w takiej sytuacji gospodarować mieniem - alarmuje prof. Oklejak. Próbowaliśmy się skontaktować z Krzysztofem Mazurem, który jest pełnomocnikiem prawnym cystersów. Z jego kancelarii otrzymaliśmy jednak odpowiedź, że mecenas nie może udzielić informacji, bo - po pierwsze - jest na urlopie, po drugie zaś, nie zna ostatniego wystąpienia prezydenta Majchrowskiego dotyczącego tej sprawy.

Magdalena Kursa

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

.

Sygnatura: K 64/07 (15-07-2009) Trybunał Konstytucyjny
umarza postępowanie w zakresie:

5 (wniosku).
art. 83 ust. 1 ustawy z art. 32 Konstytucji RP;
przepis kwestionowany
Art. 83.
1. Walne zgromadzenie spółdzielni mieszkaniowej nie może być zastąpione przez zebranie przedstawicieli, jednakże, jeżeli statut tak stanowi, w przypadku gdy liczba członków spółdzielni mieszkaniowej przekroczy 500, walne zgromadzenie może być podzielone na części. Rada nadzorcza ustala zasady zaliczania członków do poszczególnych części walnego zgromadzenia z tym, że nie można zaliczyć członków uprawnionych do lokali znajdujących się w obrębie jednej nieruchomości do różnych części walnego zgromadzenia.

przepis Konstytucji R.P.
Art. 32.
1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

9 (wniosku).
art. 48 ustawy z art. 64 Konstytucji RP;
przepis kwestionowany
Art. 48.
1. Na pisemne żądanie najemcy spółdzielczego lokalu mieszkalnego, który przed przejęciem przez spółdzielnię mieszkaniową był mieszkaniem przedsiębiorstwa państwowego, państwowej osoby prawnej lub państwowej jednostki organizacyjnej, spółdzielnia jest obowiązana zawrzeć z nim umowę przeniesienia własności lokalu, po dokonaniu przez niego:
1) spłaty zadłużenia z tytułu świadczeń wynikających z umowy najmu lokalu,
2) wpłaty wkładu budowlanego określonego przez zarząd spółdzielni w wysokości proporcjonalnej do powierzchni użytkowej zajmowanego mieszkania wynikającej ze zwaloryzowanej ceny nabycia budynku, jeżeli spółdzielnia nabyła budynek odpłatnie.
2. Żądanie, o którym mowa w ust. 1, przysługuje również osobie bliskiej w stosunku do najemcy, o którym mowa w ust. 1.
3…..
4. Kaucje mieszkaniowe, o których mowa w art. 7 ust. 3 w związku z art. 9 ust. 1 ustawy z dnia 12 października 1994 r. o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa państwowe (Dz. U. Nr 119, poz. 567, z 1996 r. Nr 52, poz. 236, z 1997 r. Nr 6, poz. 32, z 2000 r. Nr 39, poz. 442, z 2005 r. Nr 167, poz. 1398 oraz z 2006 r. Nr 220, poz. 1614) podlegają zaliczeniu na poczet wkładu budowlanego lub na poczet pokrycia kosztów, o których mowa w ust. 3.
5. Wysokość kaucji mieszkaniowej zaliczonej na poczet wkładu budowlanego waloryzuje się proporcjonalnie do wartości rynkowej lokalu. W pozostałych przypadkach zwrot kaucji następuje w wysokości środków przekazanych spółdzielni przez przedsiębiorstwo państwowe, państwową osobę prawną lub państwową jednostkę organizacyjną.
6. Wynagrodzenie notariusza za ogół czynności notarialnych dokonanych przy zawieraniu umowy, o której mowa w ust. 1, oraz koszty sądowe w postępowaniu wieczystoksięgowym obciążają najemcę, na rzecz którego spółdzielnia dokonuje przeniesienia własności lokalu.
7.Wynagrodzenie notariusza za ogół czynności notarialnych dokonanych przy zawieraniu umowy, o której mowa w ust. 1, wynosi 1/4 minimalnego wynagrodzenia za pracę, o którym mowa w ustawie z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.”;

przepis Konstytucji R.P.
Art. 64.
1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.
3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.

12 (wniosku).
art. 12 ustawy nowelizującej z art. 2 Konstytucji RP;
przepis kwestionowany
Art. 12
Ustawa wchodzi w Zycie z dniem 31 lipca 2007 r.

przepis Konstytucji R.P.
Art. 2.
Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. (orzeczenia)

Art. 10 Konstytucji RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ z dnia 2 kwietnia 1997 r. stanowi:
Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.
Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.

Sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej - trzecia władza, „elita zawodów prawniczych„ i tylko niespełna dziesięć tysięcy osób piastujących tę funkcję....

Wymagania w stosunku do sędziów są duże: sędzia musi być nieskazitelnego charakteru, godnie zachowywać się w urzędzie i poza nim, nieustannie podnosić swoje kwalifikacje, nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia, za wyjątkiem pracy dydaktycznej, nie ma prawa do premii i nagród ( za wyjątkiem nagrody jubileuszowej), nie ma prawa do dodatkowego wynagrodzenia za dyżury aresztanckie i dyżury związane z sądami 24 godzinnymi, nie ma prawa do strajku, musi być apolityczny...

Sędziowie obserwując, coroczny wzrost kategorii spraw do sądów, który realnie znacząco zwiększa ich obciążenie pracą, zaczęli przyglądać się, w jakim stopniu i w jakim zakresie nasz kraj spełnia wymogi Monteskiuszowskiej zasady równowagi władz i jakie kryteria przyświecają władzy ustawodawczej i wykonawczej w ich działaniach.

Dogłębna analiza, ukazuje systematyczną patologię w tym zakresie. Postanowiliśmy wskazać właściwy kierunek. W tym celu sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej zdecydowali się na publiczne zaprotestowanie przeciwko zmianom, które nie tylko deprecjonują, tak małą grupę zawodową w kraju, ale zdecydowanie naruszają naszym zdaniem przepisy Konstytucji.

Sędziowie w swoim proteście przeciwko naruszaniu, bezspornych dla nas, przepisów prawa, nie występują w imieniu własnym, a całego środowiska sędziowskiego. W takiej sytuacji nie ma zastosowania przepis § 89 ust 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2001 r. Nr 98, poz. 1070 ze zm.).

Aby sędziowie nie byli narażeni na naciski zewnętrzne i mogli sądzić zgodnie ze ślubowaniem otrzymali gwarancje w Konstytucji. Art. 178 ust.1 stanowi, iż „Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom”, a art. 178 ust. 2 określa: „Sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków.”

Polska „klasa polityczna”, od lewicy po prawicę, obawia się niezawisłych sądów. Jeżeli politycy dostrzegają w ogóle potrzebę istnienia niezawisłych sądów, to tylko wtedy, gdy akurat znajdują się w opozycji.

Niestety nasi politycy nie dostrzegają tego, że społeczeństwo obywatelskie nie może prawidłowo funkcjonować bez ochrony ze strony silnego państwa, zaś silne państwo tylko wówczas nie obróci się przeciwko społeczeństwu, gdy będzie przestrzegana zasada niezawisłości sędziów oraz niezależności władzy sądowniczej od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Jest to fundament, na którym oparte jest funkcjonowanie wszystkich demokracji zachodnich (zasada trójpodziału władzy). Pomimo publicznych deklaracji naszych polityków o przywiązaniu do zasady trójpodziału władzy, tak naprawdę są oni tej zasadzie przeciwni, gdyż nie potrafią zaakceptować faktu, iż pewien obszar funkcjonowania państwa nie podlega ich kontroli.

Niezawisłość nie jest przywilejem sędziów. Niezawisłość jest przywilejem społeczeństwa i gwarancją wolności obywatelskich.
Gdy nie ma rzeczywistej niezawisłości sędziów, to naruszona zostaje także wynikająca z art. 10 Konstytucji zasada trójpodziału władzy. Nie może, bowiem wówczas funkcjonować mechanizm wzajemnego oddziaływania i hamowania, gdyż nie ma równowagi między władzami.

Kolejne, rządzące klasy polityczne w różnym stopniu i różnymi sposobami starają się podporządkować sobie III władzę.

Jedna poprzez zmiany w Prawie o ustroju sądów powszechnych i wzmocnienie centralnego zarządzania sądami, inna skuteczniejszą metodą, jaką jest przywiązanie finansowe. Cóż, bowiem bardziej zabezpieczy stabilność wykwalifikowanej kadry, jak nie związanie jej planów życiowych z sądem, jako źródłem stałego, choć niewielkiego dochodu i możliwością spłat zaciągniętych kredytów....?

Przykładem może być sposób wzmacniania nadzoru w ostatnich latach i sposób kształtowania wynagrodzeń sędziów przez okres ostatnich dwudziestu lat.:
Czy można mówić o zachowaniu niezależności wobec Ministra Sprawiedliwości w sytuacji, gdy ten sprawuje osobiście nadzór zwierzchni nad sędzią, a w myśl rozporządzenia z dnia 25 października 2002 r. w sprawie trybu sprawowania nadzoru nad działalnością administracyjną sądów może ingerować w tok postępowań sądowych poprzez „bieżącą lub okresową kontrolę toku postępowania w sprawach indywidualnych”?
Doświadczenie pokazuje, że sprawowanie nadzoru nad działalnością administracyjną sądów nie pozostawało bez wpływu na tok postępowań sądowych oraz na próby wywierania wpływu na wydanie orzeczenia.
Dla sprawności i rzetelności funkcjonowania władzy sądowniczej nadzór powinien polegać na wytworzeniu mechanizmów nadzoru w obrębie właśnie tej władzy, chociażby przez nadzór prezesów sądów. Realia są jednak inne...

Każdy sędzia, spotkał się już wielokrotnie w toku swojej pracy z próbami wykorzystywania stosownych przepisów. Przepisy cytowanego Rozporządzenia dają bardzo szerokie spektrum do nadużyć oraz wykorzystania ich do pozornego dyscyplinowania sędziego, a w praktyce „pozbywania się lub uspokajania tych niepokornych, z silnym kręgosłupem”. Czy może być lepsza metoda na pozbawienie prawa do awansu itp. niż szybka reakcja drogą faxową na często niezasadne skargi stron?

Podobnie sposób ukształtowania wynagrodzeń, umożliwia podporządkowanie sędziów i sprowadzenie ich do roli „zwykłych urzędników”, wykonujących bez szemrania odgórne polecenia. Niestety ta metoda czasami zawodzi...

Do końca 1988 roku zasady wynagrodzeń sędziów określała ówczesna Rada Ministrów w uzgodnieniu z Radą Państwa. W ustawie z dnia 31 stycznia 1989 roku o kształtowaniu środków na wynagrodzenia w sferze budżetowej przyjęto zasadę, że wynagrodzenie zasadnicze sędziów stanowić będzie wielokrotność przyjętego wynagrodzenia w sferze produkcji materialnej w połączeniu z zastosowaniem odpowiednich mnożników przygotowywanych przez Ministerstwo Pracy i Spraw Socjalnych. Na efekty takiej polityki nie trzeba było długo czekać. Po upływie roku wskaźniki były już znacznie niższe od rzeczywistego poziomu płac w gospodarce.
Sędziowie wielokrotnie apelowali o zmiany, ale wobec braku reakcji odpowiedzialnych za ten stan rzeczy władz – doszło do zjawiska kierowania przez sędziów pozwów przeciwko Skarbowi Państwa.
Brak stabilności finansowej sędziów, niedoinwestowanie sądów jak również atrakcyjność innych zawodów prawniczych spowodowały, iż do końca 1995 roku z zawodu sędziego odeszło ponad 500 sędziów o znacznym doświadczeniu zawodowym. Głównym powodem odchodzenia od wykonywanego zawodu, była ponownie nieatrakcyjność wynagrodzenia, zwłaszcza w porównaniu z innymi zawodami prawniczymi. Braki kadrowe spowodowały rażąco długie terminy załatwiania spraw, a tym samym obniżenie autorytetu polskiego sądownictwa i państwa prawa. Ten kryzys trwał jeszcze parę lat, zanim sądownictwo zaczęło realizować podstawowe prawa obywateli – do sprawnego i szybkiego działania sądu.
Jak widać „historia się lubi powtarzać”...

Dokonane zmiany w USP w latach 90-tych oraz zauważenie problemu gospodarowania finansami w części dotyczącej wynagrodzeń sędziów na kilka lat odsunęło problem. Niestety kolejne ekipy rządzące, powróciły do zasady ręcznego sterowania środkami finansowymi na wynagrodzenia sędziów.

Analiza ostatnich lat wygląda następująco:
W minionej dekadzie proporcje te kształtowały się w sposób następujący:
- rok 2007 kwota bazowa dla sędziów (1.459,84 zł) tj. 55,8% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (2.616 zł) i 155,9% płacy minimalnej (936 zł);
- rok 2006 kwota bazowa dla sędziów (1.459,84 zł) tj. 59,5% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (2.452 zł) i 162,4% płacy minimalnej ( 899 zł);
- rok 2005 kwota bazowa dla sędziów (1.438,27 zł) tj. 59,4% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (2.423 zł) i 169,4% płacy minimalnej ( 849 zł);
- rok 2004 kwota bazowa dla sędziów (1.396,38 zł) tj. 60,9% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (2.290 zł) i 169,5% płacy minimalnej ( 936 zł);
- rok 2003 kwota bazowa dla sędziów (1.355,71 zł) tj. 61,7% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (2.195zł) i 169,5% płacy minimalnej ( 800 zł);
- rok 2002 kwota bazowa dla sędziów (1.303,57 zł) tj. 60,5% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (2.154 zł) i 171,5% płacy minimalnej ( 760 zł);
- rok 2001 kwota bazowa dla sędziów (1.303,57zł) tj. 62,2% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (2.094zł) i 171,5% płacy minimalnej ( 760 zł);
- rok 2000 kwota bazowa dla sędziów (1.211,50 zł) tj. 66,3% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (1.826 zł) i 173,1% płacy minimalnej ( 700 zł);
- rok 1999 kwota bazowa dla sędziów (1.135,40 zł) tj. 83,1% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (1.365 zł – bez ubruttowienia) i 215% płacy minimalnej ( 528 zł – bez ubruttowienia).
Produkt krajowy brutto utrzymywał się w 2007 r. na wysokim poziomie 6,5%. Jednocześnie prognozy na 2008 r. wskazywały na tempo wzrostu PKB na poziomie 5,5%. Przewiduje się przy tym, że w latach 2007 – 2008 fundusz wynagrodzeń w gospodarce narodowej może wzrosnąć realnie odpowiednio o 9,0% i 5,7%. Zakłada się również, iż przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2008 r. wyniesie 2.843 zł, co oznacza 6,0% nominalny i 3,6% realny wzrost w stosunku do 2007 r.. Powyższe wskaźniki nijak się mają do wprowadzonej od 1 stycznia 2008 r. podwyżki tylko o 2,3% - w stosunku do stycznia 2006 r., gdyż w latach 2006-2007 poziom uposażeń sędziów był niezmienny.
Należy przy tym dodać, iż w 2008 r. kwota bazowa dla sędziów (1.493,42 zł) stanowi jedynie 52% prognozowanego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (2.843 zł) i 132,6% płacy minimalnej (1.126 zł). Są to najgorsze wskaźniki w historii III RP.

Sędziowie to jedyny zawód, o którego wynagrodzeniu mówi się w przepisach Konstytucji.
Zgodnie z art. 178 ust. 2 Konstytucji, „Sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków." Również w prawie międzynarodowym poświęcono wiele uwagi temu zagadnieniu. Przepis gwarantujący odpowiednie i na stosownym poziomie wynagrodzenie sędziów służy nie tylko umocnieniu szacunku społecznego dla osób wykonujących ten zawód, ale jest jedną z gwarancji niezawisłości sędziowskiej i służy uodpornieniu sędziego na wszelkie pokusy korupcyjne.

Obowiązki systematycznie wzrastają, w wyniku ciągłego rozszerzania kognicji sądów na sprawy stricte administracyjne, ale potrzeby poszerzenia uprawnień nie zauważamy.

Sędziowie spełniają wymagania nałożone na nich przez Konstytucję i ustawy. Pracują ciężko i uczciwie, o wiele dłużej niż czterdzieści godzin tygodniowo, gdyż poświęcają pracy soboty, niedziele i noce, pisząc uzasadnienia, przygotowując się do sesji, dyżurując.

Czy dziwnym w takiej sytuacji jest nasz zdecydowany sprzeciw przeciwko łamaniu zapisów konstytucyjnych przez pozostałe władze?

Trybunał Konstytucyjny w swoim orzeczeniu z dnia 4 października 2000 roku (P 8/00) wyraźnie stwierdził, iż zapis konstytucyjny art. 178, wyznacza pewien konieczny standard, który musi być respektowany przez ustawodawcę i nie może mieć charakteru deklaracyjnego. Oznacza to, że wynagrodzenia sędziów muszą być kształtowane w sposób godny sprawowanego urzędu.
Zdaniem Trybunału (P 12/98) godność urzędu „jest zwrotem niedookreślonym, trudnym bądź wręcz niemożliwym do zdefiniowania”. Godność urzędu „musi być realizowana wielopłaszczyznowo…. Przez takie sprawowanie wymiaru sprawiedliwości, aby utrwalało ono obraz sądu bezstronnego, niezawisłego i sprawiedliwego”. Tym samym, „godność urzędu” wpisana do Konstytucji, do określenia pozycji sędziego, jest wartością szczególną, nakazującą ustawodawcy kształtować wynagrodzenie na odpowiednim, wyższym poziomie, zwłaszcza, gdy zawód sędziego jest wyróżniany konstytucyjnie w stosunku do innych profesji.

Prawidłowe i właściwe randze sprawowanego urzędu wynagrodzenie nielicznej grupy zawodowej sędziów jest podstawową gwarancją niezawisłości, – na co też wielokrotnie zwracała uwagę Krajowa Rada Sądownictwa. Z trójpodziału władzy wynika, iż obowiązkiem władzy ustawodawczej i wykonawczej jest zapewnienie władzy sądowniczej odpowiednich warunków jej funkcjonowania.

Żaden z dotychczasowych rządów nie uwzględnił w swojej polityce tych standardów. Powoływano się na brak możliwości finansowych państwa oraz na również uzasadnione potrzeby innych grup zawodowych.

Zapomina się natomiast o dwóch rzeczach !!! Tylko sędziowie mają konstytucyjne gwarancje wynagrodzeń i to od siły wymiaru sprawiedliwości zależy również siła Państwa Polskiego. Nie tylko politycy kształtują wizerunek naszego kraju w oczach Europejczyków, ale również sądy. Tymczasem nie ma żadnych wymiernych, oprócz obietnic, działań uwzględniających charakter i specyfikę pracy tej wąskiej i nielicznej grupy zawodowej...

Nie ulega wątpliwości, że w myśl art. 173 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej sądy są władzą odrębną i niezależną od innych władz. Skoro tak jest, to niedopuszczalna jest ingerencja innych władz (w tym wykonawczej) w sferę funkcjonowania i działania sądów, chyba, że dopuszcza to sama ustawa zasadnicza.

Niedopuszczalne jest permanentne ignorowanie protestów grupy zawodowej, po przez zasłanianie się „godnością zawodu sędziego”. Czy w państwie demokratycznym, moralne i etyczne, jest wykorzystywanie swojej uprzywilejowanej pozycji? Sędziowie nie mogą strajkować, nie chcą tego robić i nie będą. Ale, w jaki sposób mają stać na straży prawa, jeżeli w tym samym czasie, zapisy Konstytucji są jaskrawo naginane przez „uzurpowanie” sobie prawa do decydowania o równorzędnej władzy?

Demokracja to nie tylko formalne zapisy w konstytucji – to przede wszystkim rzeczywista praktyka oraz tradycja. W niektórych krajach Ameryki Łacińskiej obowiązują konstytucje, których treść jest przepisana z konstytucji USA, co nie oznacza jednak, że w krajach tych panuje system demokratyczny. Z drugiej strony w niektórych państwach zachodnich nie ma przepisów przewidujących immunitet dla sędziów. Nie jest to jednak potrzebne, gdyż żadnemu politykowi nie przyszłoby nawet do głowy próbować wpływać na treść orzeczeń sądowych, czego niestety o polskich politykach powiedzieć nie można.

W Konstytucji z 1952 r. art. 62 stanowił, iż sędziowie są niezawiśli i podlegają tylko ustawom. W Konstytucji z 1997 r. art. 178 ustęp 1 stanowi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Jest to, więc w istocie powtórzenie brzemienia art. 62 Konstytucji z 1952 r. Różnica wynika z dwóch następnych ustępów art. 178. Otóż w ustępie 2 zagwarantowane są prawa sędziów, mające na celu urzeczywistnienie zasady niezawisłości: „Sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków”. Z kolei w ustępie 3 mowa o obowiązkach sędziego: „Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”. Prawa i obowiązki sędziów są ze sobą skorelowane. Jeżeli zatem nie jest realizowany ustęp 2, to sędziowie nie muszą przestrzegać obowiązków wynikających z ustępu 3. Jeżeli zaś nie działa mechanizm określony ustępami 2 i 3, to tym samym nie jest realizowana także zasada niezawisłości sędziów, o której mowa w ustępie 1, a ściślej mówiąc, niczym nie różni się od „niezawisłości” wynikającej z art. 62 Konstytucji PRL z 1952.

Nie ma lepszego sposobu na podporządkowanie sobie kogoś, jak uzależnienie ekonomiczne. Nie trzeba wówczas takiej osoby zakuwać w kajdany, nie ma też obawy, że zbuntuje się przeciwko swojemu władcy.

Zagrożenie dla niezawisłości przejawia się w tym, że nie są realizowane postanowienia Konstytucji, wskutek czego nie tworzy się tradycja demokratycznego państwa prawnego. Nie kształtują się tym samym trwałe mechanizmy zabezpieczające system władzy przed degeneracją. Sędziowie podporządkowani władzy wykonawczej i uzależnieni od niej finansowo w każdej chwili mogą stać się narzędziem w realizacji celów politycznych.
Kwestia zapewnienia godnych i odpowiadających randze sprawowanego urzędu wynagrodzeń pozostaje natomiast od wielu lat, co najwyżej w sferze planów i zapowiedzi.
Lekceważenie tego obowiązku na przestrzeni ostatnich lat jest aż nadto widoczne. Nie tylko bowiem płace sędziów nie wzrosły realnie w porównaniu z ogólnym wzrostem wynagrodzeń ale znacząco zwiększył się zakres kognicji sędziów i wymagań wobec sędziów w zakresie wiedzy niezbędnej do wykonywania zawodu. Najbardziej doniosłym tego przykładem jest konieczność stosowania w bieżącej pracy przepisów prawa wspólnotowego.
Taka sytuacja, przy utrzymującej się dysproporcji zarobków sędziów w porównaniu do dochodów przedstawicieli innych zawodów prawniczych, pogłębia poczucie braku satysfakcji z wykonywania odpowiedzialnej i niezbędnej dla prawidłowego funkcjonowania Państwa służby. Skutkuje to między innymi coraz częstszymi przypadkami rezygnacji sędziów z pełnienia urzędu. Tolerowanie takiej sytuacji przez przedstawicieli władzy wykonawczej prowadzi do groźnego w skutkach obniżenia roli władzy sądowniczej jako jednego z fundamentów prawidłowo funkcjonującego państwa prawa.
Ignorowanie słusznych postulatów środowiska sędziowskiego pozostaje w sprzeczności nie tylko z art. 178 ust 2 Konstytucji RP, ale także z Podstawowymi Zasadami niezależności i niezawisłości sędziów potwierdzonymi rezolucjami Zgromadzenia Ogólnego ONZ 40/32 z 29.09.1985 r. i 40/146 z 13.12.1985 r., a ponadto z Zaleceniem nr R(94) Komitetu Ministrów dotyczącym niezawisłości, sprawności i roli sędziów, wystosowanego przez Radę Europy w dniu 13.10.1994 r. do rządów Państw Członkowskich. Wynagrodzenia sędziowskie w Polsce należą do najniższych w Unii Europejskiej - jeżeli chodzi o wynagrodzenia sędziów sądów najniższej instancji, to niższe zarobki otrzymują jedynie sędziowie na Łotwie, w Bułgarii i Rumunii. Żenująco w tym świetle przedstawia się nawet porównanie z krajami byłego „bloku wschodniego" takimi jak Czechy, Słowacja, Węgry, Słowenia.

Sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej, w miesiącu styczniu 2008 roku zwrócili się z apelem do Pana Ministra Sprawiedliwości o wdrożenie prac nad systemową zmianą, sposobu kształtowania statusu sędziego, w celu spełnienia wzorców nałożonych przez przepisy Konstytucji oraz Prawo Unijne.
Niestety Pan Minister, w żadnej publicznej wypowiedzi nie odniósł się do naszych próśb o reorganizację.

Postanowiliśmy dostępnymi drogami prawnymi wzbudzić ogólnopolską dyskusję. W tym celu stworzyliśmy harmonogram, który faktycznie niefortunnie nazwałem protestacyjnym.

Moim celem było wykazanie, że w strukturze państwa, istnieje bardzo wąska, licząca niecałe 10 tysięcy osób grupa, która znalazła zaszczytne miejsce w Konstytucji RP.
Kwestionując zapisy ustaw, zdecydowaliśmy się masowo, jak w latach 90-tych skierować pozwy do sądów. Nie w celu otrzymania wyroków zasądzających, a w celu skorzystania z przysługujących sądom możliwości zwróceń się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniami o konstytucyjność przepisów. Przepisów, które naszym zdaniem nie spełniają wymogów zakreślonych przez Konstytucję.

Wielki nasz żal i oburzenie wzbudziło pismo Pana Rzecznika Praw Obywatelskich, który zasugerował Panu Ministrowi Sprawiedliwości, że sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej, postępują niezgodnie z złożonym ślubowaniem oraz przepisami prawa.
Pan Rzecznik, nie raczył nawet zlecić sprawdzenia, czy jakikolwiek sędzia RP, planował skorzystanie z krótkoterminowego zwolnienia lekarskiego !!!

Powstaje pytanie, czy pismo to nie miało na celu zastraszenie środowiska sędziowskiego? Wielu sędziów odpowie twierdząco. Są znane nam publicznie przypadki interwencji przełożonych, informowanie, że mogą mieć miejsce postępowania dyscyplinarne. Postępowania, które zanim zostaną prawomocnie zakończone, doprowadzą do niewypłacalności kredytowej sędziego...Szafowanie „godnością urzędu”... Czy takie działania, ze smutkiem trzeba przyznać części naszych przełożonych, nie noszą znamion zastraszenia?

Niestety osoby, które uznały, że środowisko sędziowskie, chociaż nieliczne, ugnie się – pomylił się w strategii... Nie jesteśmy osobami, które nie umieją uzasadnić swojego stanowiska. Nie pozwalamy się sprowadzać do roli urzędników. Potrafimy wyciągać wnioski z pozornych działań!!!
Można zapytać o przykłady..... Obecny projekt ustawy o zmianie USP, skierowany do uzgodnień międzyresortowych. Projekt z dnia 6 lutego 2008r. Projekt, który w dniu 15 lutego 2008r. był napisany przez jedno z biur i nie stanowi absolutnie projektu Ministerstwa Sprawiedliwości. Dzisiaj, stanowi odpowiedź MS na żądania sędziów... Nie zauważa złożoności naszych postulatów, domagania się szerokich zmian systemowych, a jedynie podnosi nam wynagrodzenie. Nie tylko o jednorazową i na dodatek mglistą przyszłość walczą sędziowie. Najbliższa historia poddaje w wątpliwość intencje twórców projektu. Przecież uchwalone zmiany w USP Sejmu poprzedniej kadencji, nie zdążyły wejść 1 lipca 2008r. w życie, a już się dokonuje ich zmiany... Co w takim razie może się stać przed dniem 1-go stycznia 2009r.?

Sędziowie w dniu 31 marca 2008r. planują udać się na zaległe urlopy wypoczynkowe. Praca sądów nie ulegnie zakłóceniom, ponieważ do najważniejszych naszych obowiązków, należy dbanie o dobro wymiary sprawiedliwości, o strony postępowania. Nie zamierzamy wzorem niektórych grup społecznych doprowadzić do uciążliwości w dostępie społeczeństwa do sądów.
Pragniemy jedynie zaakcentować, że nie można sprowadzać sędziów do roli podległej i podrzędnej władzy. Chcemy naszą próbą, wyznaczoną na dzień 31 marca 2008r. doprowadzić do prac nad zmianami ustrojowymi. Być może ten akcent zwróci uwagę pozostałych władz na pilną potrzebę uregulowań. Jeżeli zawód sędziego ma być „ukoronowaniem zawodów prawniczych” to w tym celu trzeba uczynić coś więcej, niż tylko podnieść kwotę bazową....

Do podstawowych punktów zmian zaliczamy:

1/ zniesienie powiązania naszych wynagrodzeń z innymi grupami zawodowymi - uniezależni to wąską grupę sędziów od pozostałych grup budżetowych i spełni wymogi art. 178 ust 2 Konstytucji RP. Nie będzie to wówczas podstawą do blokowania zmian wynagrodzeniowych jako wiążących się „...ze spiralą...”

2/ utrzymanie awansów poziomych – rezygnacja z tego pozbawia rzeszę kilkotysięczną sędziów, w szczególności rejonowych, prawa do awansu. Powszechnie znana tendencja MS do likwidacji (wygaszania) etatów sędziowskich, uniemożliwia w praktyce, mimo ciężkiej, wydajnej i doskonałej merytorycznie pracy sędziów skorzystania z możliwości spełnienia marzeń i ambicji zawodowych. Głownie sędziowie grodzcy, rodzinni, wieczystoksięgowi, chociaż to nie od nich zależał zakres czynności, będą pokrzywdzeni... Absolutnie nietrafnym jest argument „automatu” w awansach poziomych. Wystarczy wprowadzić kryteria awansu poziomego, a nie decydować odgórnie o losie wielu z nas. Wprowadzenie w to miejsce III stawki awansowej świadczy o nie rozumieniu problemu przez MS. Nie tylko sprawy finansowe przyświecają sędziom !!! Dla nas ważny jest głównie prestiż zawodu i miejsce sprawowania swojego urzędu. Na marginesie wskazujemy, że 3-cia stawka awansowa, musiałaby dotyczyć również sędziów sądów apelacyjnych i Sądu Najwyższego.

3/ Wprowadzenie w ustawie – prawo o ustroju sądów powszechnych zapisu, że wynagrodzenia sędziów stanowią wielokrotność średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za rok poprzedni, ogłaszanego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego – ten postulat spełni normy „uniezależnienia i równowagi” trzech konstytucyjnych władz. Sztuczna kwota bazowa, niezależnie od jej wysokości, zawsze będzie gwarancją podległości sędziów.

4/ szerokiej i gruntownej zmiany całości ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, poprzez spełnienie konstytucyjnych gwarancji, w oparciu o prawdziwe konsultacje z sędziami, w szczególności sędziami sądów rejonowych, na których spoczywa trzon wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Sędziowie w miesiącu kwietniu upublicznią swój projekt USP, projekt określony jako „USP marzeń” i będący wynikiem propozycji wielu osób, a nie tworem powstającym w oderwaniu od realiów naszej ciężkiej pracy.

Pozwolę sobie na koniec przypomnieć:
- do końca miesiąca marca 2008r. składamy pozwy
- 31 marzec 2008r. – „sądy bez sędziów” – bez sędziów, którzy mogli w tym dniu skorzystać z zaległych urlopów !!! Tylko i wyłącznie z urlopów !!!
- 15 kwietnia 2008r. – przedstawienie projektu „USP autorstwa Sędziów RP”

Wierzymy głęboko, że zdecydowanie proeuropejska i unijna, obecnie rządząca koalicja zacznie traktować poważnie sędziów Rzeczypospolitej Polskiej. Że zauważy potrzebę szybkich i gruntownych zmian, nie tylko żądania podwyżek.

Umowę przedwstępną z deweloperem należy zawrzeć przed notariuszem

W imieniu spółki zawarłem z deweloperem pisemną umowę przedwstępną o wybudowanie budynku i przeniesienie własności lokalu wyodrębnionego na spółkę. Spółka wpłaciła zaliczkę na poczet umowy przyrzeczonej w wysokości 50 tys. zł. Mimo upływu terminu deweloper uchyla się od zawarcia umowy i odmawia zwrotu pieniędzy. Złożyłem do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa oszustwa, a do sądu wniosek o ujawnienie mojego roszczenia w księdze wieczystej. Do wniosku dołączyłem odpis umowy z deweloperem, poświadczony za zgodność przez adwokata. Czy to wystarczy, by sąd wpisał moje roszczenie do księgi wieczystej?

CO WYNIKA Z PRZEPISÓW

Umowa przedwstępna, przez którą jedna ze stron lub obie zobowiązują się do zawarcia oznaczonej umowy, powinna określać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej (art. 389 par. 1 kodeksu cywilnego - dalej k.c.). Jeżeli strona zobowiązana do zawarcia umowy przyrzeczonej uchyla się od jej zawarcia, druga strona może żądać naprawienia szkody, którą poniosła przez to, że liczyła na zawarcie umowy przyrzeczonej. Jeśli umowa przedwstępna czyni zadość wymaganiom, od których zależy ważność umowy przyrzeczonej - w szczególności dotyczącym formy, strona uprawniona może dochodzić zawarcia umowy przyrzeczonej (art. 390 par. 2 k.c.).

Roszczenia z umowy przedwstępnej przedawniają się z upływem roku od dnia, w którym umowa przyrzeczona miała być zawarta. Jeżeli sąd oddali żądanie zawarcia umowy przyrzeczonej, roszczenia z umowy przedwstępnej przedawniają się z upływem roku od dnia, w którym orzeczenie stało się prawomocne (art. 390 par. 3 k.c.). W księdze wieczystej może być ujawnione roszczenie o przeniesienie własności nieruchomości lub użytkowania wieczystego. Dotyczy to także roszczeń przyszłych i warunkowych (art. 16 ust. 1 pkt 2 ustawy o księgach wieczystych i hipotece - dalej u.k.w.h.). Wpis może być dokonany na podstawie dokumentu z podpisem notarialnie poświadczonym, jeżeli przepisy szczególne nie przewidują innej formy dokumentu (art. 31 ust. 1 u.k.w.h.).

EKSPERT WYJAŚNIA

Umowa przedwstępna (pactum de contrahendo) w obrocie nieruchomościami spełnia przede wszystkim funkcję ostrzegawczo-zabezpieczającą. Powyższe ma jednak miejsce wtedy, gdy w księdze wieczystej ujawnione zostanie wynikające z umowy przedwstępnej roszczenie o przeniesienie własności nieruchomości. Tak ujawnione roszczenie jest skuteczne wobec każdoczesnego właściciela nieruchomości (użytkownika wieczystego). Wpis roszczenia następuje na wniosek zainteresowanej osoby.

Aby roszczenie zostało wpisane do księgi wieczystej, muszą być spełnione określone warunki. Umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości zawierająca roszczenie przyszłego właściciela o zawarcie umowy przyrzeczonej powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. Ponieważ w omawianej sytuacji umowa została zawarta w formie pisemnej, z podpisem poświadczonym przez adwokata - przedsiębiorcy nie przysługuje możliwość wyegzekwowania zawarcia umowy przyrzeczonej (definitywnej).

Sąd oddala wniosek, jeżeli brak jest podstaw do wpisu albo istnieją przeszkody do jego dokonania. W sprawie istnieją zarówno przeszkody natury formalnej, jak i merytorycznej. Wobec tego na podstawie art. 6269 kodeksu postępowania cywilnego sąd wniosek przedsiębiorcy oddali.

Mimo niezachowania formy aktu notarialnego umowa przedwstępna między stronami jest ważna. Przepisy kodeksu cywilnego nie przewidują żadnej określonej formy zawarcia umowy przedwstępnej (wyrok SN z 14 grudnia 1999 r., II CKN 624/98 OSNC z 2000 r., nr 6, poz. 120). Ustawodawca jednak odmiennie uregulował uprawnienia i roszczenia stron tej umowy w zależności od tego, w jakiej formie umowa przedwstępna została zawarta. Dlatego też mówi się o skutku silniejszym i słabszym umowy przedwstępnej.

Skutek słabszy sprowadza się do tego, że jeśli strona zobowiązana uchyla się od zawarcia umowy przyrzeczonej, druga strona może żądać naprawienia szkody, którą poniosła przez to, że liczyła na zawarcie takiej umowy. Tylko gdy umowa przedwstępna przeniesienia własności nieruchomości została zawarta w formie aktu notarialnego, strona uprawniona może dochodzić zawarcia umowy przyrzeczonej (skutek silniejszy - art. 390 par. 2 k.c.).

Więc chociaż istnieje źródło zobowiązania (roszczenie o zawarcie umowy przyrzeczonej), jednak nie rodzi ono odpowiedzialności, bo zobowiązania tego nie da się wyegzekwować (uchwała SN z 20 listopada 1961 r., 3 CO 23/61, OSN z 1962 r., nr III, poz. 117). Tymczasem zgodnie z art. 17 u.k.w.h. przez ujawnienie w księdze wieczystej prawo osobiste lub roszczenie uzyskuje skuteczność względem praw nabytych przez czynność prawną po jego ujawnieniu. Wnioskodawca - wobec niezachowania formy aktu notarialnego - nie będzie mógł dochodzić swego roszczenia o zawarcie umowy przyrzeczonej na drodze sądowej (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 14 listopada 1991 r., I ACr 184/91).

Co do wskazania, że w sprawie toczy się postępowanie karne wobec dewelopera, to sąd nie może uwzględnić tego argumentu, gdyż nie ma on znaczenia w postępowaniu wieczystoksięgowym. Rozpoznając wniosek o wpis, sąd bada jedynie treść i formę wniosku, dołączonych do wniosku dokumentów oraz treść księgi wieczystej. Sąd oddala wniosek, jeżeli brak jest podstaw do wpisu albo istnieją przeszkody do jego dokonania.

NA CO TRZEBA ZWRÓCIĆ UWAGĘ

Osoby nabywające nieruchomości lub lokale od deweloperów powinny domagać się zawarcia umowy przedwstępnej w formie aktu notarialnego. Na jej podstawie - w razie uchylania się dewelopera od zawarcia umowy sprzedaży lokalu - będą mogły domagać się przeniesienia na nich własności nieruchomości.
Osoby, które zawarły umowę przedwstępną tylko w formie pisemnej, mogą domagać się naprawienia szkody, którą poniosły przez to, że liczyły na zawarcie umowy przyrzeczonej.
PIOTR TROCHA

aplikant sądowy przy Sądzie Okręgowym w Warszawie

PODSTAWA PRAWNA

■ Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.).

■ Ustawa z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece (Dz.U. z 2001 r. nr 124, poz. 1361 ze zm.).

■ Ustawa z 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. nr 43, poz. 296 ze zm.).

http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .1.0.1.htm

Sprawdź, zanim kupisz

Dorota Kaczyńska 08-09-2008, ostatnia aktualizacja 08-09-2008 07:02

Kupując tanio mieszkanie czy dom, nie należy niczego lekceważyć, bo można stracić dorobek całego życia

Rozmowa ze Zbigniewem Kubińskim, radcą prawnym, prezesem Powszechnego Towarzystwa Ekspertów i Doradców Rynku Nieruchomości

Rz: Skąd się biorą na rynku nieruchomości tańsze od innych porównywalne oferty?

Zbigniew Kubiński: Tak zwane okazje pojawiają się najczęściej w sytuacji zamieszania w życiu właściciela nieruchomości. Wtedy to doraźnie oferta nie poddaje się regułom rynkowym. Na przykład ktoś, kto dostał w spadku dom, potrzebując pieniędzy, chce go jak najszybciej sprzedać i wówczas obniża cenę. Ktoś zmagający się z ciężką chorobą też może w taki sposób szukać pieniędzy na leczenie. Okazje dla jednych często są trudną koniecznością dla drugich.

Są i inne okoliczności. Nie brak osób, które sprzedają tanio mieszkanie, bo chcą natychmiast zainwestować w coś innego, co przyniesie większe zyski. Są i oferty tanich mieszkań znajdujących się w lokalizacji, na którą z różnych przyczyn w danym czasie nie ma popytu.

Z pewnością bardzo atrakcyjny może być dziś zakup domu w Nowym Orleanie w USA – trzeba tylko poczekać aż minie sezon na huragany. Generalnie jednak coraz trudniej kupić okazyjne mieszkanie – ludzie, wystawiając oferty sprzedaży, są z reguły świadomi panujących na rynku stawek.

Drastycznie niska cena może również zapowiadać kłopoty.

Oczywiście. Jedna z głośnych ostatnio spraw to sprzedaż domu w okolicach Rzeszowa – tę samą nieruchomość w tym samym dniu kupiło jednocześnie pięć rodzin i to w obecności notariusza. Jak do tego mogło dojść?

Otóż nieuczciwy sprzedawca pobrał pięć odpisów z księgi wieczystej, czego prawo mu nie zabrania, i tyleż samo wypisów z rejestru gruntów, odwiedził pięciu różnych notariuszy i w obecności każdego z nich zawarł umowę z każdym nabywcą po okazyjnej cenie. W ten sposób sprzedał podobno dom każdej osobie za 300 tys. zł czyli zarobił półtora miliona zł. Nieruchomość była wyceniona przez rzeczoznawcę na 500 tys. zł. Podobna sytuacja zdarzyła się w okolicach Krakowa – właściciel mieszkania sprzedał je tanio trzem osobom naraz i wyjechał za granicę.

Zdarza się również, że mieszkanie kupujemy okazyjnie od najemcy mieszkania, który legitymuje się pełnomocnictwem właściciela. Ale czy na pewno dokument jest prawdziwy? Pamiętam, jak pewien właściciel mieszkania dostał na rok pracę za granicą, wyjechał, a lokum wynajął. Gdy wrócił, w mieszkaniu zastał nie najemcę, z którym podpisał umowę, tylko nowego właściciela. Na szczęście w takich sytuacjach rzeczywisty właściciel nie traci mieszkania, pieniądze jednak traci nowy nabywca.

Nie brak również i oszustw przy sprzedaży własnościowych spółdzielczych praw. Wówczas bowiem potrzebne jest zaświadczenie od spółdzielni wystawiane na zwykłym świstku papieru. Można więc ten dokument łatwo podrobić i w ten sposób osoby, które nie mają żadnych praw do lokalu, mogą go okazyjnie sprzedać.

Inna sytuacja – do pośrednika przyszedł klient z postanowieniem sądu potwierdzającym nabycie spadku w postaci domu, który chciał szybko i tanio sprzedać.

Okazało się, że miał on przyrodniego brata, o którym w postępowaniu spadkowym nie wspomniał. Okazyjnie tanio też oferowało mieszkanie pewne małżeństwo. Po sprawdzeniu dokumentów wyszło na jaw, że lokum to nabył klient wraz ze swoją pierwszą żoną, a sprzedawał je z drugą... o tym samym imieniu.

Jak więc sprawdzić taką okazję?

Najlepiej zacząć od księgi wieczystej, która może od razu zdradzić, że pod rzekomą okazją kryje się np. obciążenie hipoteczne. Warto nie tylko sprawdzić sam odpis z księgi wieczystej, lecz najlepiej udać się z licencjonowanym pośrednikiem do sądu wieczystoksięgowego i zapoznać się z całą treścią księgi i załączonymi do niej dokumentami. Należy przy tym pamiętać, że nie każde obciążenie zostaje wpisane do księgi – np. umowa dożywocia obciążająca daną nieruchomość. Kolejny istotny dokument, który wiele nam wyjaśni na temat stanu nieruchomości to wypis z rejestru gruntów. Warto również sprawdzić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, a jeśli nie został opracowany – studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.

Dobrze jest sprawdzać wszystkie dokumenty przy pomocy pośrednika. Wówczas nawet jeśli transakcja okaże się oszustwem, można liczyć na odszkodowanie z ubezpieczenia pośrednika, chyba, że wykazał się starannością zawodową, co jest do udowodnienia.

Jeśli jednak kupimy mieszkanie z ukrytymi wadami?

Wówczas możemy sprawę oddać do sądu i np. żądać odszkodowania lub naprawy wad z tytułu rękojmi. Z reguły jednak, gdy lokum sprzedają oszuści – trudno jest ich odnaleźć, gdyż po prostu rozpływają się w powietrzu. Kupując więc tanio mieszkanie czy dom, nie należy niczego lekceważyć, bo można stracić dorobek całego życia.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/80531,187325_S ... upisz.html

Orzecznictwo dotyczące skutków majątkowych rozwodu:
uchwała Sądu Najwyższego z 21 czerwca 2001 r. (III CZP 16/01, OSNC 2002/1/4)
Prawomocny wyrok orzekający rozwód może być podstawą wpisu w księdze wieczystej współwłasności w częściach ułamkowych na rzecz byłych małżonków.

Przewodniczący Sędzia SN Stanisław Dąbrowski (sprawozdawca).
Sędzia SN Henryk Pietrzkowski, Sędzia SA Jan Kremer.

Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Krystyny G. i Sławomira G. o wpis w księdze wieczystej, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu jawnym w dniu 21 czerwca 2001 r., przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej Iwony Kaszczyszyn, zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Łomży postanowieniem z dnia 27 lutego 2001 r.:
"Czy konieczne jest w postępowaniu wieczystoksięgowym w celu wpisania byłych małżonków jako współwłaścicieli w częściach ułamkowych z udziałami równymi złożenie jako podstawy wpisu obok odpisu wyroku rozwodowego także odpisu orzeczenia lub umowy o podziale majątku dorobkowego, ewentualnie innego dokumentu ustalającego wielkość udziałów byłych współmałżonków we współwłasności nieruchomości w formie przewidzianej w art. 31 ustawy o księgach wieczystych i hipotece?" podjął uchwałę:
Prawomocny wyrok orzekający rozwód może być podstawą wpisu w księdze wieczystej współwłasności w częściach ułamkowych na rzecz byłych małżonków.

Przedstawione zagadnienie prawne powstało na tle następującego stanu faktycznego.
W księdze wieczystej prowadzonej dla nieruchomości położonej w Z.P., w dziale drugim jako współwłaściciele są wpisani na zasadzie wspólności majątkowej małżeńskiej Krystyna i Tadeusz małżonkowie G. Małżeństwo ich zostało rozwiązane przez rozwód wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 18 listopada 1999 r. Po uprawomocnieniu się wyroku orzekającego rozwód Krystyna G. bez uprzedniego podziału majątku dorobkowego, darowała udział w 1/2 części powyższej nieruchomości synowi Sławomirowi G. Obie strony umowy darowizny wniosły o wpisanie w księdze wieczystej obdarowanego, jako współwłaściciela w części ułamkowej w miejsce, Krystyny G. Sąd Rejonowy w Zambrowie postanowieniem z dnia 8 listopada 2000 r. na mocy art. 48 ust. 2 ustawy 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece (Dz. U. Nr. 19 poz. 147 ze zm. - dalej "u.k.w.h.") wyznaczył Krystynie G. siedmiodniowy termin na usunięcie przeszkody do dokonania wpisu przez złożenie odpisu orzeczenia sądu o podziale majątku wspólnego wnioskodawczyni i Tadeusza G.
W uzasadnieniu postanowienia Sąd Rejonowy stwierdził, że zgodnie z art. 31 ust. 2 u.k.w.h. wpis potrzebny do usunięcia niezgodności między treścią księgi wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym może nastąpić w wypadku wykazania tego orzeczeniem sądu lub innymi odpowiednimi dokumentami. W toku sprawy wieczystoksięgowej sąd bada jedynie treść i formę dołączonych dokumentów, które muszą w sposób bezsporny świadczyć o istnieniu pewnego stanu prawnego nieruchomości.

W ocenie Sądu Rejonowego wymagania tego nie spełnia w konkretnej sprawie wyrok rozwodowy. Dowodzi on jedynie, że stan prawny wynikający z księgi wieczystej nie jest zgodny z rzeczywistością, gdyż na skutek rozwodu ustała wspólność majątkowa małżeńska, która przekształciła się we współwłasność w częściach ułamkowych. Art. 43 k.r.o. stwarza jedynie domniemanie równych udziałów małżonków w tym majątku. Niezbędny jest jednak dokument potwierdzający zgodność tego domniemania z rzeczywistym stanem prawnym, wskazujący konkretnie wielkość tych udziałów.
Wyrażając powyższy pogląd, Sąd Rejonowy powołał się na postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 14 stycznia 1998 r., II CKN 177/97 (OSP 1998, nr 10, poz. 168). Rozpoznając zażalenie wnioskodawczyni na postanowienie Sądu Rejonowego, Sąd Okręgowy nabrał poważnych wątpliwości co do zagadnienia prawnego przytoczonego na wstępie uchwały.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Długoletnia, utrwalona w orzecznictwie praktyka dopuszczała wpis w księdze wieczystej współwłasności w częściach ułamkowych na rzecz byłych małżonków na podstawie prawomocnego wyroku orzekającego rozwód jako dokumentu stwierdzającego ustanie wspólności majątkowej małżeńskiej. Powyższa praktyka została zakwestionowana w powołanym przez Sąd Rejonowy postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 14 stycznia 1998 r.
W tym postanowieniu Sąd Najwyższy, najpierw analizując przepisy art. 31 i 32 u.k.w.h., wskazał, że dokument będący podstawą wpisu w księdze wieczystej musi mieć formę pisemną i stanowić środek dowodowy, a także świadczyć o istnieniu pewnego stanu prawnego nieruchomości, jaki ma być na jego podstawie ujawniony. Następnie stwierdził, że wymagań tych nie spełnia wyrok orzekający rozwód małżeństwa małżonków wpisanych w księdze wieczystej jako współwłaścicieli na prawach wspólności ustawowej, nie wynika z niego bowiem stan prawny nieruchomości, jaki ma być ujawniony w księdze, a jedynie, że stan prawny z niej wynikający stał się niezgodny z rzeczywistym stanem prawnym wobec ustania wspólności ustawowej. Stwarza to tylko obowiązek sądu dokonania wpisu ostrzeżenia stosownie do art. 57 u.k.w.h. i podjęcia czynności zmierzających do usunięcia niezgodności. Wprawdzie w drodze wyjątku od przewidzianej w art. 31 ust. 2 u.k.w.h. zasady, że podstawą wpisu może być tylko dokument, podstawę tę może stanowić bezpośrednio przepis prawa, jednakże ma to miejsce tylko wówczas, jeśli przepis ten stwierdza nabycie ex lege prawa podlegającego ujawnieniu w księdze wieczystej, bez wymagania ustawowego poświadczenia tego nabycia. Tymczasem przepis art. 43 k.r.o. stwarza jedynie domniemanie równych udziałów, a nie pewny stan prawny nieruchomości.
Nie kwestionując zasady legalizmu jako podstawy systemu wpisów w księgach wieczystych, Sąd Najwyższy w składzie orzekającym nie podziela dokonanej w uzasadnieniu omawianego postanowienia z dnia 14 stycznia 1998 r. oceny następstw prawomocnego wyroku rozwodowego.
Twierdzenie, że z wyroku rozwodowego nie wynika stan prawny nieruchomości, jest prawdziwe o tyle, że treścią orzeczenia sądu jest rozwiązanie małżeństwa, ale z drugiej strony bezpośrednim skutkiem tego wyroku jest wynikająca z art. 42 i art. 43 § 1 k.r.o. przemiana sytuacji prawnej przedmiotów objętych dotychczas bezudziałową wspólnością majątkową, polegająca na tym, że przedmioty te stają się współwłasnością rozwiedzionych małżonków w równych częściach ułamkowych.
Uproszczeniem jest teza, że przepis art. 43 § 1 k.r.o. wprowadza tylko domniemanie równości udziałów, pozostawiając po ustaniu wspólności niepewny stan prawny. Przepisy ustawy zaznaczają istnienie domniemania. Tak np. jest w art. 1025 § 2 k.c., który stanowi, że domniemywa się, iż osoba która uzyskała stwierdzenie nabycia spadku jest spadkobiercą. Tymczasem art. 43 § 1 k.r.o. wprost stwierdza, że oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym. Oznacza to, że równość udziałów następuje z mocy samego prawa. Nie zmienia tego okoliczność, że w wypadkach określonych w art. 43 § 2 k.r.o. prawa małżonków mogą zostać orzeczeniem sądu ex tunc odmiennie ukształtowane.
Prawdą jest, że możliwość sądowego ukształtowania udziałów byłych małżonków w majątku wspólnym, osłabia pewność stanu prawnego będącego na mocy art. 43 § 1 k.r.o. skutkiem orzeczenia rozwodu. Nie jest to jednak argument wystarczający do zdezawuowania wyroku rozwodowego jako dokumentu mogącego być podstawą wpisu w księdze wieczystej prawa współwłasności na rzecz rozwiedzionych małżonków.
Absolutnej pewności stanu prawnego często nie udaje się osiągnąć. Przyjmując, że podstawą wpisu mogą być wyłącznie dokumenty stwierdzające stan prawny nieruchomości w sposób absolutnie pewny, możnaby dojść do absurdalnych rezultatów. Możnaby np. zakwestionować postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, bo przecież udziały, a nawet osoby spadkobierców mogą ulec zmianie w trybie art. 679 k.p.c. i żądać od spadkobierców przeprowadzenia działu spadku.
Zakładając, że wyrok rozwodowy wprowadza niepewność co do stanu prawnego nieruchomości objętych w czasie trwania małżeństwa wspólnością ustawową i niezgodność z dotychczasowym stanem prawnym, w uzasadnieniu postanowienia z dnia 14 stycznia 1998 r. wskazano na obowiązek sądu wieczystoksiegowego do podjęcia czynności zmierzających do usunięcia niezgodności. Akceptując ten pogląd trzeba byłoby uznać niedopuszczalność pozostawania byłych małżonków w niepodzielności i obowiązek sądu wieczystoksiegowego do przynaglania ich do wyjścia z niepodzielności za pomocą grzywien (art. 35 ust. 1 u.k.w.h.). Wywodzenie z przepisów o księgach wieczystych obowiązku wyjścia z niepodzielności wydaje się być nieuprawnioną ingerencją w stosunki majątkowe między byłymi małżonkami. Z tych względów właściwym jest powrót do niekwestionowanej przed 1998 r. praktyki. Praktyka ta, przyjmująca, że prawomocny wyrok orzekający rozwód może być podstawą wpisu w księdze wieczystej, nie zagraża prawom żadnego z byłych małżonków ani bezpieczeństwu obrotu.
Z aktualnej pod rządem kodeksu rodzinnego uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 15 października 1962 r., I CO 22/62 (OSNCP 1964, nr 1, poz. 2), wpisanej do księgi zasad prawnych, wynika, że zbycie przez byłego małżonka po ustaniu wspólności ustawowej, jest bezskuteczne o tyle, o ile narusza uprawnienia drugiego małżonka, wynikające z przepisów o podziale wspólnego majątku małżonków. Dla bezskuteczności takiego rozporządzenia obojętne jest, czy w chwili rozporządzenia w księdze wieczystej jako właściciele figurowali byli małżonkowie na zasadzie wspólności ustawowej, czy też wpisano już udziały ułamkowe. Nabywca udziału przypadającego jednemu z małżonków w wyniku ustania wspólności nie może powoływać się na rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych. Artykuł 5 ustawy o księgach wieczystych i hipotece chroni interesy osoby zawierającej umowę z nieuprawnionym, który ujawniony jest w księdze wieczystej. Nabywca udziału przypadającego byłemu małżonkowi zawiera umowę z osobą uprawnioną, przy czym powinien mieć świadomość, co dotyczy także dalszych nabywców, że zachodzi możliwość wydania na podstawie art. 43 § 2 k.r.o. orzeczenia kształtującego udziały byłych małżonków odmiennie niż to wynika z zasady równości określonej w § 1 tego przepisu. Bezpieczeństwo obrotu dostatecznie zapewnia okoliczność, że wyrok rozwodowy opisany jest w księdze wieczystej jako podstawa wpisu. Nieznajomość treści art. 43 k.r.o. nie podlega ochronie.
Z powyższych względów Sąd Najwyższy rozstrzygnął, jak w uchwale.